środa, 9 listopada 2016

SAL wiosenno-letni - KONIEC :)

Tak jest, nareszcie koniec, SALowy obrazek ukończony. A prezentuje się tak:

Jeszcze ciepły, nie wyprany, lekko przeprasowany na potrzeby zdjęcia :P

Jestem z niego bardzo zadowolona, a teraz w te pochmurne, szare dni szczególnie miło mi się patrzy na tą feerię barw.

Pewnie was zmartwię, ale obrazeczek na razie ląduje do szuflady. Nie dostanie rameczki ani niczego w tym rodzaju, ale spokojnie co z nim zrobię już dawno wiem. Będzie ozdabiał moje pudełko na haftowane przydasie, tylko póki co szukam pudełeczka o odpowiednich wymiarach.

***

Już niebawem kolejne postępy w bałwanku (tak Iwonko zgadłaś to będzie bałwanek).

Dziękuję serdecznie za wszystkie życzenia odnośnie nowego mieszkania, oby się spełniły i było nam dobrze w nowym miejscu :)

Ślę gorące buziaki i zmykam ogarniać szarą, domową nudę.

piątek, 4 listopada 2016

I znowu ten SAL :D

Witam, miesiąc minął mi jak z bicza strzelił. Był wrzesień, ani się nie obejrzałam, a tu już listopad, październik gdzieś mi po drodze umknął, ale mniejsza o to. W końcu przeprowadziliśmy się do nowego mieszkanka! :)
To teraz już wiecie gdzie umknął mi październik :P

Na szczęście przeprowadzka już dobiegła końca, a my rozgościliśmy się w nowym domu na dobre :) Krzyżyki też się już rozgościły więc szybciutko pokazuję SALowe postępy:

Po wianuszku z różyczek przyszedł czas na tulipanki i dużą różę, poszło szybko:
Kanwa wymiętoszona okrutnie, więc musiałam znaleźć sobie jakieś "przytrzymaczki" :P

 Po różyczce na kanwę wskoczyły słodziutka babeczka i biedronka (ach jak ja tęsknię za latem):


 I rzut oka na zapełniającą się powoli kanwę:


I już prawie na sam koniec przyfrunął ptaszek:


A tu moja "miętoszka" w całej okazałości:



Do finiszu brakuje jeszcze maleńkiego wzorku serduszek i krzaczka kwiatuszków, ale to zostawiam sobie i wam na deser :)

***

Niedawno zaczęłam nowy projekt, bo marzy mi się kiedyś choinka ozdobiona własnoręcznie wykonanymi ozdóbkami, ale...cóż to chyba niestety jeszcze nie w tym roku.
Na pocieszenie zaczęłam za to przeuroczy obrazeczek, na razie nie zdradzę co na nim jest, dowiecie się w trakcie haftowania :)  Póki co jest tyle:


Dziękuję, że mnie odwiedzacie mimo, że mnie tu ostatnio niewiele :*

Pędzę do mojego szkraba bo właśnie się budzi :) Do następnego razu :)

sobota, 24 września 2016

SALowe obrazeczki, ciąg dalszy...

Dziś na szybciutko, witam się wieczorkiem i melduję, że idę powolutku do przodu z ukończeniem SALu wiosenno-letniego.
Oto kolejny fragmencik:

 Tym razem przybył wianuszek z różyczek :)


I rzut oka na całość:

Kanwa wymiętolona niemiłosiernie, ale musicie mi to wybaczyć bo prasowanko dopiero po skończeniu :P

Postęp mini, ale zawsze coś. Teraz marzą mi się świąteczne wzorki na ozdoby choinkowe, tylko pytanie co na to mój Szkrab? Czy pozwoli mamusi w tym roku pięknie ozdobić choinkę choć kilkoma własnoręcznie zrobionymi ozdóbkami?

Hmmm....zobaczymy... :)

***

poniedziałek, 19 września 2016

Candy w Krzyżykowym Szaleństwie :)

W imieniu blogowej koleżanki zapraszam na Candy z okazji 3 rocznicy blogowania. Nagrody cudne, zabawa przednia :) Zapisywać się można do 10 października 2016 :)
Więcej info znajdziecie tutaj.

niedziela, 18 września 2016

UFOka czas wykończyć :D

Tak, tak najwyższy czas. SAL wiosenno-letni dawno już odszedł w zapomnienie, a u mnie oczywiście na kilku obrazkach się skończyło i hafcik poszedł w kąt...

A szkoda go bardzo bo jest taki mój, taki śliczny i kolorowy - taki jak lubię :D

Tak ma wyglądać jak go ukończę:


Dziecina moja ostatnio wymagająca się zrobiła, a że na głowie remont, rychła przeprowadzka, plany organizacyjne chrzcin to na odskocznie zachciało mi się czegoś małego. Wiem, nie podobne to do mnie zupełnie, bo ja z tych kochających kolosy, ale jak to mówią "jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma". Kolosy już dawno popakowane w pudełka czekają na przeprowadzkę i lepsze czasy.

Postanowiłam więc wykończyć mojego ufoka, zanim on wykończy mnie :D

Ostatnio (dawno temu i nie prawda), haftowanie stanęło na takim etapie:


A tak prezentują się pierwsze postępy po mega, super, hiper długiej przerwie:


I jeszcze zbliżenie na fragmencik, który udało mi się wyhaftować:



Powolutku idę do przodu.
Kolejna relacja pewnie będzie znów z frontu SALowego :P

A tymczasem...Dobranoc (każda chwila snu jest teraz na wagę złota) :D

***

Niezmiernie mi milutko, że spodobała wam się moja dzidzia, i ta prawdziwa, która niebawem skończy 3 miesiące i ta wyhaftowana :) Dziękuję wam za każde zostawione tutaj u mnie słowo :)
 

sobota, 10 września 2016

New Born Gift - finał!

Gdzieś pomiędzy jednym karmieniem a drugim, noszeniem, tuleniem i zabawianiem, 10 z kolei zmienioną pieluszką, jakimś cudem udało mi się ukończyć mój drugi w życiu HAED :)

Dzidzia, którą zaczęłam haftować jeszcze w 2013 roku wreszcie doczekała się finału.

Oto jak haft wygląda w całości:
 I zbliżenie:

A tutaj kilka etapów haftowania:








Docelowo obrazek będzie metryczką i zawiśnie nad łóżeczkiem mojego synka, jednak zanim doszyję literki i go oprawię, muszę poczekać na zakończenie remontu mieszkania.

Jestem bardzo zadowolona z końcowego efektu i muszę przyznać że nici Kreinik dodają obrazkowi wiele uroku, jednak wiem już że nigdy więcej nie zacznę haftu 2 nićmi na kanwie 25ct - 1 nitka w zupełności wystarczy.

Co ciekawe dzidziuś z haftu jest nawet odrobinę podobny do mojego synka :)
Oto mój 2,5 miesięczny słodziak:
Pozdrawiamy!


***

Teraz chciałabym zacząć coś nowego, niestety póki się nie przeprowadzę to nie da rady, więc pomyślałam że to dobry moment na pokończenie porzuconych ufokowych projektów, i tak następny w kolejce będzie wiosenny sampler z SALu wiosenno-letniego.

Dziękuję serdecznie za wszystkie komentarze i gratulacje, cieszę się że mimo mojej długiej przerwy w blogowaniu o mnie nie zapomnieliście.


czwartek, 4 sierpnia 2016

Maleńki powód mojej blogowej nieobecności

Oj dawno tu nie zaglądałam, ale nie z lenistwa, czy z tego że mi się znudziło blogowanie, po prostu mój wolny czas skurczył się do minimum za sprawą maleńkiego człowieczka, który pojawił się na świecie dokładnie 24 czerwca...

Oto Sebastianek - mój maleńki, słodki czasopochłaniacz :)



Na razie się poznajemy, uczymy siebie nawzajem, zajmuje nam to sporo czasu, więc na krzyżyki nie zostaje już nic, albo dosłownie ułamki sekund...

Ale z czasem będzie lepiej :)

Jak tylko mam sekundę to dłubię dzidziulka, który docelowo będzie metryczką dla mojego synka i zawiśnie na ścianie nad jego łóżeczkiem. Obecnie brakuje mi tylko trochę tła, jakieś 400-500 krzyżyków...ale mam świadomość, że teraz zrobienie tych 400 krzyżyków może mi zająć wieczność.


Tak więc nie zapomniałam o blogu, nie zapomniałam o was, będę się starać od czasu do czasu wrzucić jakieś postępy w pracach na tyle na ile ten mój czasopochłaniacz mi pozwoli :)

Pozdrawiamy!