Po bałwanku stwierdziłam, że nie jestem jeszcze aż tak ślepa jak sądziłam i moje oczy radzą sobie z czarną kanwą wieczorami :D
Póki co samplerkowi poświęciłam 2 wieczory:
- wieczór nr 1:
- wieczór nr 2:
Hafcik docelowo ma wyglądać tak:
Muszę przyznać, że ten wzór spodobał mi się od razu jak go tylko zobaczyłam, ale... choć wygląda na przyjemny haftuje się go koszmarnie...
Jest mocno przekombinowany (autorkę chyba wena zanadto poniosła...):
- po pierwsze kolory dość mocno się zlewają - jest tam kilka odcieni szarości ale kontrast między nimi jest minimalny i w efekcie wyglądają jakby był tylko biały kolor
- po drugie pierwszy raz widzę żeby backstitche były robione 2 różnymi grubościami muliny (1 nitka i 2 nitki), co jest mega uciążliwe...
- po trzecie...
... i tak go wyszyję, choćbym miała nad nim ślęczeć całą wieczność i dostać garba, bo tak mi się ten haft podoba :D
Pomarudziłam jak to ja, a teraz wracam do moich xxx. Buziaki :*
***
Dziękuję za tak ciepłe powitanie moich misiaków po tak długiej przerwie, jest im bardzo miło :)






















