środa, 18 lutego 2015

Panie i Panowie...na tamborek wraca New Born Gift !! :)

Po długiej przerwie, i zawirowaniach z kreinikiem, powracam do haftowania mojego nieco zapomnianego HAEDa - UFOka. Dziś przyszła do mnie przesyłka z ebaya z nitkami kreinik (już tymi właściwymi), więc jestem mega szczęśliwa, że wreszcie mogę się zabrać za kończenie dzidzi :)

O co w końcu chodziło z tym kreinikiem? A no właśnie o to, że jestem ślepa, jak kret!! Kiedy prosiłam o pomoc w kupieniu niteczek Hanię z bloga Niteczki Hanulka nie podałam jej dokładnego oznaczenia tylko napisałam, że ma to być nitka kreinik o numerze 032 pearl. Nie miałam pojęcia, że jest kilka różnych wersji jednego koloru! Dopiero Piegucha mnie uświadomiła :) A oto dowód, że nitka nitce nie równa:


Po prawej mamy niteczkę oznaczoną jako 032 Blending Filament, po lewej tą którą ja potrzebowałam oznaczoną jako 032 C Cord. Różnica jest spora, BF jest bardziej metaliczna i daje srebrną poświatę, a Cord jest bardziej perłowa i daje biało-niebieską poświatę.

Fragmencik, który zaczęłam szyć Blending Filament, musiałam wypruć, bo niestety różnił się sporo od reszty wyszytej nitką Cord (wyglądał jak mokra nieestetyczna plama...) i stan haftu na dzień dzisiejszy ma się tak (u góry nad kokardą widać wyprute miejsce):

Dobra już koniec tego gadania, zmykam do haftowania, bo palce mnie świerzbią :D
Jak tylko będą jakieś postępy to na pewno pokażę :D

Miłego wieczoru! :)

Kochane bardzo wam dziękuję, za każde miłe słowo skierowane w stronę mojego pierwszego biscorniaka, to bardzo miłe i motywujące, szczególnie że to pierwszy taki "twór" w moim wykonaniu :)

piegucha  - nie znoszę jak widać prześwity, dlatego zazwyczaj biorę 2 nitki :P Zdarzyło mi się to nawet na 25 ct! (choć teraz żałuję, że tak zaczęłam haftować Alternative Reality - bo owszem prześwitów nie ma przy ciemnych kolorach ale palce bolą okrutnie...) Cóż, "jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz" jak mawia mój tata :D A co do koralików, ja nie lubię ich przyszywać bo trochę to trwa, ale efekt mi się nawet podoba :)

marrika91 - to bierz się za swojego biskorniaka! :) Będę Cię dopingować :) 


poniedziałek, 16 lutego 2015

Biscornu - czy porwałam się z motyką na słońce?


Zapragnęłam zrobić sobie poduszeczkę do igieł - biscornu, a co jak wy potraficie, to ja też mogę :D Poszperałam w internecie i znalazłam takie cudo:

Wzorek jak dla mnie boski :) Więc przygotowałam materiały i nieskromnie pomyślałam sobie, że przecież to nie może być nic trudnego...ot taka poduszeczka na igły, parę kwiatków, koraliczków, zszyć dwie części i gotowe.

I tak mordowałam to moje "nic trudnego" równy tydzień...

Samo haftowanie było dosyć przyjemne, choć nie sądziłam że te kilka kwiatków, że zajmie mi tyle czasu, przyzwyczajona do kolosów, w których haftowanie idzie mi całkiem sprawnie myślałam że w jeden wieczór uda mi się skończyć haft, bo przecież jest malutki. No troszkę się przeliczyłam :D Nigdy wcześniej nie wszywałam też koralików i nagłowiłam się zanim załapałam o co chodzi w instrukcji. Ale teraz już jestem mądrzejsza o to doświadczenie - na pewno przyda się na przyszłość  :) No nadszedł czas na zszywanie...chyba najmniej przyjemną część niestety (być może dlatego, że haftowałam na drobniutkiej kanwie i backstitche na ramce zrobiłam co 1 krzyżyk - następnym razem zrobię co 2 to będzie mniej dziubania) No ale, człowiek uczy się na błędach :)

Takie coś mi wyszło:
A tutaj 2 połóweczki, jeszcze nie zszyte:

 I tył:
I jeszcze kilka różnych ujęć:


Nici: DMC wg legendy, biscornu haftowane 2 nitkami
Kanwa: Aida 20 ct jasny róż
Dodatki: złote koraliki, Madeira Metallic nr 4058 (robiłam nią łodyżki choć na zdjęciach niestety tego nie widać), całe biscornu zszywane kreinikiem #8 Fine Braids nr 713.

Jak mi poszło? Ujdzie, jak na pierwszy raz? A może macie jakieś, rady lub sugestie?
Wszystkie słowa krytyki, dzielnie przyjmuję na klatę :)

Sylwia Murzynowska - dziękuję, niebieski to mój ulubiony kolor, więc i tutaj musiał prędzej czy później zawitać :)

Agnieszka D , Barbara Niezgoda , Agata Obarzanek , Lawendowa Kraina Robótek -bardzo mi miło, że podoba wam się postęp w moim olbrzymie, teraz mam dwa razy więcej motywacji, do dalszego haftowania :)

czwartek, 12 lutego 2015

Teddy Bear Tree - odsłona 4 i przerywniczki

Luty leci tak szybko, że ani się nie obejrzałam a tu już 12, więc może wypadałoby pokazać co udało mi się nadłubać od czasu ostatniego wpisu.

Mój kolos pochłania mnie do reszty i to głównie jemu poświęciłam ostatni tydzień.
Te niteczki to moja próba metody parkowania :) Na razie parkuję tylko kilka niteczek bo wiele podobnych odcieni niebieskiego jest skupionych na jednym kawałeczku i strasznie się gubię gdy mam później odszukać który kolor jest który.

Stan na dziś to 4,5 strony czyli jakieś 34 300 krzyżyków, 12,5 % z całości (achh jak ja lubię te liczby, dzięki nim wiem, że z każdym krzyżykiem jestem bliżej ukończenia mojego olbrzyma :)

Ostatnio zorientowałam się, że nie podałam praktycznie żadnych informacji na temat tego haftu, więc podam je teraz :)

Teddy Bear Tree to wzór autorstwa Dony Gelsinger

Całość ma wymiary 450 x 605 krzyżyków, w cm to około 46 x 61 cm


Ilość kolorów to 90, w tym jedna nitka błyszcząca Kreinik. (Choć niestety na zdjęciach tego nie widać dodaje dużo uroku całej pracy)

Obraz haftuję na kanwie Hardanger 25 ct, a schemat liczy 42 strony.

 To chyba tyle :)


Oczywiście, haftując kolosa i przeglądając wasze blogi, zapragnęłam zrobić sobie kilka przerywniczków i tak na drugi tamborek wskoczyła lutowa muffinka (mam nadzieję ją niedługo pokazać, bo zostały mi tylko konturki). Oprócz niej, zaczęłam haftować swoje pierwsze biscornu, jestem obecnie w połowie haftowania wzoru i zobaczymy co z tego wyjdzie :)

Mam jeszcze jeden hafcik do zrealizowania w najbliższym czasie, miał to być walentynkowy prezent dla narzeczonego, ale chyba niestety nie zdążę wyhaftować go w 2 dni :( Będę pracować nad nim w swoim tempie i pokażę, go jak tylko skończę :)

Czekam także na paczuszkę z 2 szpulkami kreinika i mam nadzieję, że w końcu będzie to idealnie ten kolor którego mi trzeba żeby skończyć dzieciątko z New Born Gift :)

Wracam do moich ukochanych krzyżyków :)

Miłego dnia!!

środa, 4 lutego 2015

Muffinkowy SAL odsłona 1 i odrobina chwalipięctwa :)

Na początek prezentuję babeczkę w muffinkowym SALu u Sylwi: (z góry przepraszam za jakość zdjęć)

Niestety nie udało mi się uchwycić rzeczywistego koloru kanwy (jest ciemno beżowa). Nie wiem czy to był dobry wybór, ale babeczki docelowo na początku przyszłego roku zawisną w mojej nowej kuchni, a wymarzyły mi się do niej beżowe dodatki. Już się nie mogę doczekać babeczki lutowej, bo poprzednią haftowało mi się bardzo przyjemnie, powstała w jeden wieczór :)

Chciałabym się też trochę pochwalić :D Dostałam info od Pieguchy, że jakiś czas temu w dwóch gazetkach wydrukowano mój list z bombką świąteczną :) Nagrody też już do mnie dotarły. Ale najpierw list:

Napisałam w nim, że: "Chciałabym się podzielić bombką, którą wykonałam jakiś czas temu. Wzór wyhaftowałam na aidzie 25 ct, tak żeby był na tyle mały by zmieścił się na styropianowej formie bombki. Przykleiłam go dookoła formy, a górę i dół owinęłam białą i zieloną muliną. Bombkę zrobiłam dla mojej mamy i tak jej się spodobała, że w tym roku planuję zrobić jeszcze pięć takich samych do kolekcji. Mam nadzieję, że bombka podoba się wam tak samo jak mojej mamie."

Z obietnicy złożonej w liście po części się wywiązałam bo w te święta na choince u rodziców zawisły jeszcze dwie takie bombeczki, z tym samym wzorem ale jedna czerwona a druga żółta :)

W Cross Stitch Gold wydukowali dokładnie ten sam list z tym samym zdjęciem więc nie będę go wklejać, zamiast tego pokażę nagrody za publikacje :)

Od Cross Stitch Crazy dostałam taki oto wiosenny zestaw do haftu:
Zestawik zupełnie nie w moim stylu i wątpię, żebym kiedykolwiek się za niego zabrała, ale to nic zawsze miło jak ktoś doceni pracę i jeszcze w dodatku wyśle nagrodę :) Może spodoba się jakiejś innej osóbce, która będzie chętna np. na wymiankę :)

Natomiast od Cross Stitch Gold dostałam, cudne ptaszki:
Ta nagroda dużo bardziej przypadła mi do gustu :) Widziałam też inne zestawy z tej serii i są cudne, na pewno wkrótce zabiorę się za haftowanie tych milutkich ptaszorków :)

Jeszcze jedno pytanko, nie spotkałyście się czasem z wzorkami szachów? Jakieś takie małe wzorki figur szachowych, które mogłyby się zmieścić na zakładce. Np. coś w ten deseń: 
 

Kochane dziękuję za odwiedziny i wszystkie komentarze, które tutaj zostawiacie. Dzięki wam mam jeszcze większy zapał do pracy :)

Lawendowa Kraina Robótek  - racja na tą aurę jest w sam raz i mam nadzieję tym haftem odgonić zimę, której nie lubię, a która zawsze długo się ciągnie

Czarodzielnica - cieszę się, że mój hafcik podziałał na ciebie tak rozweselająco :)

Paulina Marczyk-Nowak - dziękuję, a ja trzymam kciuki za Twój, i ciekawa jestem co zrobisz ze swoim SALowym hafcikiem po ukończeniu :)

piątek, 30 stycznia 2015

Nadrobiłam zaległości :)

Dziś błyskawiczny wpis, bo udało mi się nadrobić zaległości w SALu wiosenno-letnim u Renatki :)
A teraz prezentacja:
To miał być stan na 5 grudnia: 2/7


A to miał być stan na 5 stycznia: 3/7


Tak więc moje obrazki pojawiły się wielgachnym opóźnieniem ale ważne że są :) Po weekendzie zabieram się za obrazeczek 4/7, żeby tym razem zdążyć w terminie :)

Bardzo wam dziękuję za liczne komentarze i odwiedziny, i oczywiście słowa otuchy dla mnie z powodu tego nieszczęsnego zęba. Po 8 dawce antybiotyku jest już na szczęście lepiej. Jeszcze 8 kolejnych przede mną a w poniedziałek do kontroli - oby już wszystko było ok :) Trzymajcie kciuki :)

środa, 28 stycznia 2015

Teddy Bear Tree (3)...i ząbkowanie...

Brzmi niewiarygodnie, wiem, ale w wieku 25 lat dopadło mnie ząbkowanie...Dolna ósemka postanowiła sobie wyjść na świat, mimo moich usilnych tłumaczeń, że nie ma na nią miejsca w mojej wąskiej szczęce...ale ona ani myśli mnie słuchać. I tak się mocujemy już od piątku...Boli okropnie, więc wizyta u dentysty była niezbędna. Najpierw lek przeciwzapalny i apap dawały radę, ale niestety stan zapalny nie ustępował i dostałam antybiotyk i ketonal forte. Jeśli do poniedziałku nie pomogą czeka mnie chirurgiczne wycinanie mojej ósemki...która i tak już dostarczyła mi wielu wrażeń...niestety niemiłych.

Jak sobie pomyśle o tym wycinaniu to aż mi się robi słabo, mam nadzieję że do poniedziałku ząb się uspokoi i nie będzie to konieczne. Z drugiej strony po wycięciu miałabym już spokój do końca życia, a tak to bóle mogą w każdej chwili wrócić. Teraz wiem co czują te wszystkie maluszki, którym wyrzynają się ząbki i płaczą z bólu - kochane jestem z wami.

W przerwach między jedną tabletką przeciwbólową a drugą, pokażę wam moje postępy w świątecznym kolosie (jeszcze się nim nie znudziłam i chyba długo nie znudzę). Tyle udało mi się zrobić do piątku:

I zbliżenie: (szkoda, że zdjęcia nie oddają jak pięknie mieni się gwiazdka otoczona nićmi kreinik)
Za mną 3,5 strony z 42 czyli jakieś 9,5 % z całości. Cieszą mnie ogromnie te żywe kolorki i nie mogę się doczekać aż pojawi się więcej choinkowej zieleni :) Haftuję 1 niteczką więc nie idzie mi na tego kolosa wcale tak dużo muliny (niestety przy Alternative Reality zaczęłam haftować dwoma nitkami na identycznej kanwie Hardanger 25 ct i...teraz wiem że to był błąd).

Obecnie niestety nie mam siły haftować dalej tego kolosa z powodu bólu, ale jak tylko poczuję się lepiej to do niego niezwłocznie wracam :)

Zabrałam się za to powolutku za nadrabianie moich SALowych zaległości i zdradzę, że 2 obrazek już się produkuje choć nie obyło się bez pewnych perypetii - ale o tym jutro :)

Pozdrawiam was cieplutko :)

piątek, 23 stycznia 2015

UFOki...i...postanowienie noworoczne

Witam serdecznie w Nowym Roku!

Mam nadzieję, że o mnie nie zapomniałyście :)

Wracam po dokładnie miesięcznej przerwie, spowodowanej, a jakże obroną pracy magisterskiej...Tak się cieszę, że od 19 stycznia mam to już za sobą i mogę wrócić do mojego cudownego hobby i przede wszystkim do was :) Moje serce krwawiło strasznie, przez ten cały czas nieobecności, szczególnie, że mam ogromne zaległości jeśli chodzi o czytanie moich ulubionych blogów, a o wyszywaniu już nawet nie wspominam. Każda z nas wie, że dzień bez xxx to dzień stracony :P

Najbardziej mnie martwi, że jestem już mega do tyłu z SALem wiosenno-letnim (obiecuję poprawę), a także że przegapiłam termin wysyłania kwadracików na Bajkowy SAL Chagi :( Strasznie mi wstyd, ale obrona pochłonęła mnie niestety do reszty, i wyleciało mi z głowy, że termin upływa 16 stycznia... Mam nadzieję, że jeszcze będzie kolejna edycja zabawy i mój myszkowy kwadracik pofrunie w świat do jakiegoś fajnego malucha.

Mówi się trudno i kocha się dalej, jak to mówi mój tata, więc od dziś ostro zabieram się do roboty :)

Jako że mamy nowy rok, to przydałoby się jakieś postanowienie noworoczne, i tak postanowiłam sobie, że w tym roku postaram się ukończyć choć jednego z UFOków, które krzyczą codzień, z mojej szafki z haftami "dokończ mnie"! Nie będzie to wcale takie łatwe zadanie, bo jak wiecie jestem amatorką raczej większych projektów... Spróbuję to jednak potraktować jako wyzwanie :)

A więc po kolei, oto moje "grzeszki":

1. Mój drugi z kolei HAED - Alternative Reality:


I zbliżenie:

Jak kończyłam mojego pierwszego kolosa wiedziałam już, że ten będzie następny, jednak z braku odpowiednich funduszy część mulin dobierałam sama według zdjęcia oraz korzystając z programów, do szukania zamienników mulin. Przyznam, że efekt nie jest zły i ochoczo szyłam go do czasu, gdy zaczęłam haftować twarz dziewczyny...okazało się, że albo w legendzie jest pomyłka w kolorach albo ja coś pomieszałam, w każdym razie czekało mnie prucie, a potem nocna bezsenność i rozmyślanie co jest nie tak i co zrobić...W końcu zamieniłam 2 kolory symbolami i chyba wyszło OK, ale przez to prucie straciłam serce do tego haftu i powędrował grzecznie do pudełeczka i do szafki... 

No cóż...mam nadzieję, że niedługo do niego wrócę :)

2. Mój numer 2 to już wam dobrze znany bobasek, również HAED - New born gift:


Jak zapewne pamiętacie, usilnie szukałam nitki Kreinik 032 Cord Pearl, żeby móc go dokończyć, i dzięki Hanulkowi, udało mi się tą niteczkę dostać :) Jednak, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu po wyszyciu kilkunastu krzyzyków tą niteczką okazało się, że jej odcień też nie pokrywa się z tą którą szyłam poprzednio...nie mam pojęcia dlaczego tak jest, bo oznaczenia nici są takie same na obu szpuleczkach, jedyne co zauważyłam to że niteczka od Hanulka jest nieco cieńsza niż ta którą szyłam poprzednio. Na razie brak mi pomysłu, co poradzić na to więc odłożyłam haft, ale co jakiś czas szperam po Internecie szukając jakiegoś wyjaśnienia - czy może Kreinik wprowadził jakieś nowe nici zamiast tego odcienia którym szyłam, z takim samym oznaczeniem, a tamte wycofał. Niestety nie mam pojęcia :(

Mam nadzieję, że w końcu znajdę jakiś sposób, żeby dokończyć ten obrazek, bo bardzo by mi pasował jako metryczka dla dziecka. No cóż czas pokaże :)

Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło - niteczkę od Hanulka wykorzystuję w moim nowym projekcie HAEDowym czyli Teddy Bear Tree :) (u mnie nic się nie marnuje :D)

3. Numer 3 to też już dobrze wam znany obrazek z Bebunni:


Pierwszy obrazek z serii poszedł mi śpiewająco, natomiast kolejny...no cóż...troszkę mi się znudził...a przecież w planach była cała seria!

Spuśćmy na to zasłonę milczenia...

4. Pod numerem 4 ukrywa się projekt długoterminowy, i baaaardzo przydatny, wzornik mulin DMC:





Jak widać jest już można powiedzieć na "ukończeniu" ale mam jeszcze kilka mulin, które muszę wszyć w odpowiednie luki no i dokończyć okładkę. Resztę luk może kiedyś uda mi się uzupełnić - jak trafię na jakąś fajną promocję, bo tak też kupuję większość nici.
Pewnie skończyłabym go wcześniej, ale "porwałam się z motyką na słońce" szyjąc dwa identyczne wzorniki jednocześnie - jeden dla mnie, a drugi dla mamy. I tak dłubię i dłubię i wydłubać nie mogę...

5. I na koniec, pierwszy zestaw który dostałam w nagrodę od Cross Stitch Gold czyli piękny Paw Dimensions:


Cóż mogę poiwiedzieć...miał to być przerywnik na weekendy, które zazwyczaj spędzam w domu u narzeczonego, ale jak to ja... zaczęłam się powoli nudzić szyjąc co weekend jedną i tą samą pracę, więc z czasem zaczęłam coś innego i tak mój weekendowy paw poszedł do szafki czekać na lepsze czasy.


Może nie jest jakoś przeraźliwie dużo tych moich UFOków, ale jednak są to spore prace, kosztujące wiele godzin pracy, jednak skoro postanowiłam, że do końca tego roku jedną z nich ukończę to tak też będzie :)

Proszę na mnie krzyczeć, wrzeszczeć i używać każdej możliwej groźby, żebym się wzięła w garść i jeden z nich skończyła :) Wszystkie chwyty dozwolone! :D