wtorek, 16 maja 2017

UFOk - nieUFOk z "szuflady" :)

Wzięło mnie ostatnio na przeglądanie moich półek z hafciarskimi rzeczami i przypadkiem natknęłam się na przeuroczy hafcik, który zaczęłam dawno temu, bo jeszcze w październiku 2014 roku...

Pomyślałam, że słodkie króliczki plotkujące przy kawusi, to coś w sam raz by zapełnić pustą ścianę w mojej kuchni, tym bardziej że jakiś czas temu kupiłam za grosze dwie śliczne fioletowe rameczki, które jeszcze nie znalazły swojego przeznaczenia :)

Niestety rozmiar kanwy na której zaczęłam haftować okazał się zbyt duży

żeby cały obrazek zmieścić w ramce, więc postanowiłam zacząć króliczki od początku na lnie :)

Można więc powiedzieć, że to taki UFOk - nieUFOk, bo powracam do haftu zaczętego kawał czasu temu, ale jednak haftuję od nowa na innym materiale :P

Na dziś postępy mają się tak:



Haftuje się je bardzo przyjemnie i zupełnie nie wiem dlaczego taki wdzięczny hafcik wylądował niedokończony w szufladzie...

***
PS. Cieszę się, że was jeszcze nie zanudziłam moimi choinkowymi miśkami, bo jednak brakuje im jeszcze sporo do finału, więc zagoszczą na blogu jeszcze nie raz :D

12 komentarzy:

  1. Ale pięknie się zapowiada ten obrazek. Może w trakcie haftowania przypomnisz sobie dlaczego go porzuciłaś ;)
    Pozdrzwiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Już się słodko zapowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczne i słodziutkie króliczki..:) Piękne krzyżyki są takie równiutkie..:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Te va a quedar muy bonito, estoy deseando verlo terminado.....besos

    OdpowiedzUsuń
  5. będzie śliczny hafcik :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O pamiętam była cała seria w kalendarzu parę lat temu. Zajączki wyjdą śliczne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Te króliczki są takie słodziutkie! Sporo krzyżyków już postawiłaś, choć szkoda, że te poprzednie poszły do kosza. Ale znam ten ból, kiedy po dłuższym czasie nie zawsze odpowiada nam pierwszy dobór tkaniny ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna praca! Działaj dalej, bo będzie świetna. Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ słodziaczki wychodzą spod igły:)
    A choinkowe miśki z poprzedniego posta - rewelacja!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie, że do nich wróciłaś, bo na prawdę są słodkie:)

    OdpowiedzUsuń