czwartek, 22 czerwca 2017

Teddy Bear Tree - odsłona 5 2017

Właśnie udało mi się ukończyć 4 rząd kartek w misiakach, czas więc przewinąć kanwę na krośnie i przy okazji pokazać jak na dzień dzisiejszy prezentuje się całość, a jest tak:


Za mną już 63% całości i dokładnie 24 pełne strony wzoru. Do końca jeszcze sporo zostało, ale nie poddaję się :) Do Bożego Narodzenia nie ma szans żeby zawisnął na ścianie, ale może będzie już dużo bliżej finiszu :)

Ostatnio niewiele siedzę przy krośnie, bo mój szkrab zaczyna chodzić, więc latam za nim zgięta w pół, a kręgosłup cierpi, toteż o siedzeniu przy krośnie wieczorem mowy nie ma :P

Ale za to działam sobie na tamborku, a co działam, to o tym następnym razem.

Pozdrawiam gorąco i słonecznie :)

wtorek, 13 czerwca 2017

Zaległy bratek z wyzwania kwietniowego

Dziś na szybciutko pokazuję wyhaftowanego już jakiś czas temu bratka. Niestety nie zmieściłam się w terminie i w sumie do teraz nie wiem jak to się stało, że przegapiłam :(

Nic to, wyhaftowany musiał jednak być, przede wszystkim ze względu na to, że bratki to ukochane kwiaty mojej mamy.


Moja mama uwielbia szyć, odkąd sięgam pamięcią, widzę ją przy maszynie do szycia, więc pomyślałam sobie, że bratek idealnie nada się na poduszeczkę do igieł.

Jak pomyślałam, tak zrobiłam i wyszło mi takie cosik:

Chyba nie jest, źle?

W każdym razie mama zadowolona :)


***
Cieszę się, że spodobała wam się moja oprawa króliczków :) Pozdrowienia! :*

wtorek, 6 czerwca 2017

Bebunni - czyli finał UFOka z "szuflady"

Witam czerwcowo!

Ach kiedy minął ten maj? Nie mam pojęcia. Przeleciał tak szybko, że ani się obejrzałam, a tu już czerwiec.
Dopiero co uporałam się z kwiatowym wyzwaniem na maj, a tu już goździk prosi się o wyhaftowanie, ale spokojnie jeszcze mam czas :D

Dzisiaj czas na finałową odsłonę moich królisiów :)
Zawzięłam się w sobie i udało się skończyć dość szybko :)

Na początek z troszkę dziwnej perspektywy i bez konturów:
 I z konturkami:


 I zbliżenie na słodkie mordki, zapraszające na kawusię i ploteczki:


Torby z zakupami pełne, więc widać że miały udany dzień :D

A na koniec wisienka na torcie, czyli haft w rameczce:

Nie śmiejcie się tylko z passe-partout - wyszło trochę koślawe, bo Madzia wymyśliła sobie że zrobi je z materiału naklejonego na tekturkę (ja to jednak lubię sobie życie utrudniać), a że robiła pierwszy raz to wyszło takie oto "kaliczne", no ale pierwsze koty za płoty :)

***

Cieszę się ogromnie, że spodobał wam się mój kwiat bzu :) Bardzo ciężko było mi znaleźć coś sensownego, ale w końcu się udało i z tego maleństwa jestem nawet zadowolona :)

Pozdrawiam słonecznie :*