sobota, 15 kwietnia 2017

Cakes Chalkboard - finał i życzenia :)

Witajcie!

Troszkę długo się zbierałam do napisania tego posta, ale wiadomo, przed świętami jest zawsze dużo do zrobienia nie koniecznie w temacie hafciarskim :P

W tym roku mimo szczerych chęci nie udało mi się stworzyć żadnej Wielkanocnej ozdoby bądź kartki, no ale trudno, może następnym razem będzie lepiej.

Dobra, już nie marudzę, bo w końcu nie po to mnie odwiedzacie żeby czytać marudzenie, lecz zobaczyć co się hafciarsko podziało, a podziało się tyle, że udało mi się ukończyć i nawet oprawić Cakes Chalkboard (co jest naprawdę nie lada wyczynem, bo zazwyczaj po wyhaftowaniu każda praca musi nabrać u mnie "mocy urzędowej" żeby ją wykończyć).

Oto ostatnia odsłona jeszcze nie skończonego haftu:

 A tutaj jeszcze nie oprawiony "gnieciuszek":

I na koniec już hafcik dumnie prezentujący się w rameczce:

Powiesiłam go w kuchni i ile razy do niej wchodzę to zerkam sobie na niego z dumą :)

***
Dziękuję z całego serducha za wasze komentarze odnośnie króliczka :)

Korzystając z okazji chciałabym Wam wszystkim życzyć Radosnych i Rodzinnych Świąt Wielkanocnych,
Smacznego jajeczka i Mokrego Dyngusa :)


poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Belle & Boo - maleństwo

Nigdy nie pałałam miłością do maleńkich haftów, aż do czasu gdy urodził się mój synek. Tak to już jest, że gdy czas na nasze hobby kurczy się do minimum to w cenie są maleńkie hafciki, które można łatwo i szybko ukończyć ciesząc się z zamierzonego efektu.
Nie inaczej było w tym przypadku. Króliczek powstał w jeden wieczór - na potrzebę chwili - i znalazł swoje miejsce w breloczku do kluczy.

Króliś to fragment większego wzoru Belle & Boo "Make a wish", można go znaleźć w 293 numerze Cross Stitchera.


Jako że pole do haftowania w takim breloczku jest mikroskopijne to musiałam się zdecydować na haft na drobniutkiej tkaninie, wybrałam więc Flobę Superfine 35ct w kolorze kości słoniowej, a krzyżyki stawiałam co jedną niteczkę. Palce bolały okrutnie bo nie jest łatwo przebić się krzyżyk obok krzyżyka nawet najmniejszą igłą, a do tego oczopląs murowany!

Ale chyba było warto? Co sądzicie? :)