Jakiś czas temu zapisałam się na Candy organizowane na blogu Xgalaktyka. Jeśli macie ochotę również wziąć udział to można się jeszcze zapisać, tutaj.
Zapraszam :)
piątek, 20 stycznia 2017
poniedziałek, 16 stycznia 2017
Bałwanek doczekał się zimy :)
Albo raczej to zima doczekała się bałwanka :) Za waszą namową spięłam swoje cztery litery szybciutko machnęłam backstitche. Nie taki diabeł straszny, choć trochę dłubania było :P
Oto efekt:
Jak widzicie, tym razem postanowiłam zrobić coś innego niż obrazek. To mój pierwszy (i mam nadzieję że nie ostatni) pinkeep. Może nie jest to mistrzostwo świata, ale i tak jestem całkiem zadowolona :)
A tutaj w trakcie tworzenia:
Przy tworzeniu korzystałam z kursiku Marty, możecie go znaleźć tutaj.
Na tył wybrałam materiał w różowo-czerwone śnieżynki (heh jedyny z zimowym motywem jak miałam w domu) i chyba fajnie się wpasował w kolorystykę haftu :)
Na koniec jeszcze jedno ujęcie:
Z różyczką od męża :) No właśnie, róża - to pierwsze styczniowe wyzwanie w zabawie Kwiatowy rok - lecę więc dłubać dalej moją interpretację, coś niecoś już powstało :)
Oto efekt:
A tutaj w trakcie tworzenia:
Przy tworzeniu korzystałam z kursiku Marty, możecie go znaleźć tutaj.
Na tył wybrałam materiał w różowo-czerwone śnieżynki (heh jedyny z zimowym motywem jak miałam w domu) i chyba fajnie się wpasował w kolorystykę haftu :)
Na koniec jeszcze jedno ujęcie:
Z różyczką od męża :) No właśnie, róża - to pierwsze styczniowe wyzwanie w zabawie Kwiatowy rok - lecę więc dłubać dalej moją interpretację, coś niecoś już powstało :)
***
Dziękuję za odwiedziny :)
poniedziałek, 9 stycznia 2017
Bałwanek - odsłona przedostatnia
Dzisiaj wpadam do was na szybciutko, pokazać jak obecnie ma się bałwanek. Oto on:
Jak widać brakuje już tylko backstitchy :) Zbieram się w sobie żeby się z nimi zmierzyć :D
Jak widać brakuje już tylko backstitchy :) Zbieram się w sobie żeby się z nimi zmierzyć :D
***
Pozdrawiam cieplutko w te mroźne dni i dziękuję za odwiedziny :) Tymczasem wracam do haftowania pracy na pierwsze wyzwanie w zabawie kwiatowy rok :)
poniedziałek, 2 stycznia 2017
Po-świąteczne bombki
Witajcie w Nowym Roku!
Jak wam minął Sylwester? Zabawa do białego rana, czy może herbatka i robótka? U mnie ani to, ani to :P
Ale za to, to był nasz pierwszy Sylwester we troje :) I mimo, że w domu (od niepamiętnych czasów) i mimo że sami - zaliczamy go do całkiem udanych :)
A z robótkowych wieści:
Moje plany, żeby skończyć przed świętami 3 prace, mianowicie metryczkę, bałwanka i bombki - niestety spaliły na panewce... Na szczęście całkowitej klapy nie było, bo metryczka na czas trafiła do ślicznego Szymonka, a dziś pokażę zaległe bombki, które dokładnie w Wigilię zawisły na mojej choince.
Oto one, całe dwie... :D (dobrze, że nakupiłam plastikowych bo bym miała łysą choinkę gdyby mi przyszło ubrać ją w te Święta we własne wyroby :P)
Na przyszłe Święta naprodukuję więcej, mam nadzieję, bo w planach pierwotnie miało ich być 8...
Choinka ubrana na fioletowo-srebrno, więc i takie kolorki musiały mieć moje bombeczki.
Jak już obejrzeliście je z każdej strony - bo przecież nie mogłam się powstrzymać żeby nie wrzucić milion pięćset sto dziewięćset zdjęć - to teraz troszkę danych technicznych:
materiał - Floba Superfine 35ct, kolor: biały
niteczki - DMC
schematy - dodatek do Cross Stitch Crazy nr 157
pozostałe materiały: styropianowe bombki, cekiny i szpilki
Nieskromnie powiem, że jestem z nich mega zadowolona :)
Jak wam minął Sylwester? Zabawa do białego rana, czy może herbatka i robótka? U mnie ani to, ani to :P
Ale za to, to był nasz pierwszy Sylwester we troje :) I mimo, że w domu (od niepamiętnych czasów) i mimo że sami - zaliczamy go do całkiem udanych :)
A z robótkowych wieści:
Moje plany, żeby skończyć przed świętami 3 prace, mianowicie metryczkę, bałwanka i bombki - niestety spaliły na panewce... Na szczęście całkowitej klapy nie było, bo metryczka na czas trafiła do ślicznego Szymonka, a dziś pokażę zaległe bombki, które dokładnie w Wigilię zawisły na mojej choince.
Oto one, całe dwie... :D (dobrze, że nakupiłam plastikowych bo bym miała łysą choinkę gdyby mi przyszło ubrać ją w te Święta we własne wyroby :P)
Na przyszłe Święta naprodukuję więcej, mam nadzieję, bo w planach pierwotnie miało ich być 8...
Choinka ubrana na fioletowo-srebrno, więc i takie kolorki musiały mieć moje bombeczki.
Jak już obejrzeliście je z każdej strony - bo przecież nie mogłam się powstrzymać żeby nie wrzucić milion pięćset sto dziewięćset zdjęć - to teraz troszkę danych technicznych:
materiał - Floba Superfine 35ct, kolor: biały
niteczki - DMC
schematy - dodatek do Cross Stitch Crazy nr 157
pozostałe materiały: styropianowe bombki, cekiny i szpilki
Nieskromnie powiem, że jestem z nich mega zadowolona :)
***
Szczęśliwego Nowego Roku!
poniedziałek, 19 grudnia 2016
W 13 dni dookoła metryczki :)
Udało się zdążyć, dokładnie w sobotę oprawiłam metryczkę, a w niedzielę powędrowała do maleńkich rączek mojego kochanego chrześniaka Szymonka. Łatwo nie było, bo mój Szkrab był wyjątkowo marudny przez ostatnie dni...ale jestem z siebie dumna, że mimo chronicznego braku czasu dałam radę wyhaftować prezent na czas :)
Codziennie, sumiennie robiłam zdjęcia postępów, takie jakie były nawet jeśli postęp był marny. Pomyślałam sobie, że fajnie będzie potem obejrzeć jak stopniowo kroczek po kroczku w metryczce przybywało krzyżyków.
Zatem zapraszam na wspólną wędrówkę :)
Dzień 1 - przygotowania:
Dzień 2 - postawione dosłownie kilka pierwszych krzyżyków:
Dzień 3 - tutaj było już bardziej owocnie, udało się wyhaftować całą głowę misia i powoli leciałam w dół:
Dzień 4 - pojawił się tułów misiaka i dziecięca rączka:
Dzień 5 - dokończyłam resztę ciałka misia:
Dzień 6 - już widać troszkę dzieciaczka:
Dzień 7 - tu niestety postęp był niewielki, domowe obowiązki + chory mąż i czas skurczył się prawie do zera...
Dzień 8 - metryczka nadal rosła powoli, ale krzyżyków przybywało:
Dzień 9 - na haft poświęciłam jedynie godzinkę wieczorem, ale powoli wyłaniają się spodenki:
Dzień 10 - i znów o kilka krzyżyków więcej:
Dzień 11- chłopczyk już prawie, prawie w całości:
Dzień 12 - i wreszcie prawie finał, pozostało tylko spersonalizować metryczkę:
Dzień 13 - wyprana, wyprasowana i oprawiona, z nadzieją że się spodoba rodzicom maluszka i jemu w przyszłości też :)
Na koniec troszkę danych technicznych:
- materiał to serduszkowa aida 14ct
- mulinki DMC, 11 kolorów
- rameczka z Pepco
Z efektu jestem zadowolona, ale też wiedziałam czego się spodziewać po tym wzorze, bo nie wiem czy pamiętacie ale 2 lata temu haftowałam go w wersji różowej
Codziennie, sumiennie robiłam zdjęcia postępów, takie jakie były nawet jeśli postęp był marny. Pomyślałam sobie, że fajnie będzie potem obejrzeć jak stopniowo kroczek po kroczku w metryczce przybywało krzyżyków.
Zatem zapraszam na wspólną wędrówkę :)
Dzień 1 - przygotowania:
Dzień 2 - postawione dosłownie kilka pierwszych krzyżyków:
Dzień 3 - tutaj było już bardziej owocnie, udało się wyhaftować całą głowę misia i powoli leciałam w dół:
Dzień 4 - pojawił się tułów misiaka i dziecięca rączka:
Dzień 5 - dokończyłam resztę ciałka misia:
Dzień 6 - już widać troszkę dzieciaczka:
Dzień 7 - tu niestety postęp był niewielki, domowe obowiązki + chory mąż i czas skurczył się prawie do zera...
Dzień 8 - metryczka nadal rosła powoli, ale krzyżyków przybywało:
Dzień 9 - na haft poświęciłam jedynie godzinkę wieczorem, ale powoli wyłaniają się spodenki:
Dzień 10 - i znów o kilka krzyżyków więcej:
Dzień 11- chłopczyk już prawie, prawie w całości:
Dzień 12 - i wreszcie prawie finał, pozostało tylko spersonalizować metryczkę:
Dzień 13 - wyprana, wyprasowana i oprawiona, z nadzieją że się spodoba rodzicom maluszka i jemu w przyszłości też :)
Na koniec troszkę danych technicznych:
- materiał to serduszkowa aida 14ct
- mulinki DMC, 11 kolorów
- rameczka z Pepco
Z efektu jestem zadowolona, ale też wiedziałam czego się spodziewać po tym wzorze, bo nie wiem czy pamiętacie ale 2 lata temu haftowałam go w wersji różowej
A wam jak się podoba? Która wersja bardziej przypadła wam do gustu?
***
Dziękuję, że zaglądacie, trzymajcie się cieplutko!
czwartek, 8 grudnia 2016
Świąteczny i nie-świąteczny misz-masz :)
Trochę chaosu wkradło się ostatnio w moje hafty, ale tak to jest jak się chce złapać kilka srok za ogon.
Jak wiecie zaczęłam ostatnio haftować bałwanka i jak go zaczynałam myślałam sobie, że będzie to jedyny świąteczny akcent wyhaftowany na tegoroczne święta...
Jednak przeglądając wasze blogi, oczy z orbit mi wychodziły, te wszystkie cudeńka, zawieszki, bombki, świąteczne obrazki, ach no i zamarzyły mi się haftowane bombki :D Ich zapowiedź pokazałam w poprzednim poście.
Cóż było robić...bałwanek poszedł w odstawkę, bo i tak skończyły mi się nici i musiałam czekać aż przesyłka z zamówionymi niteczkami dotrze. Haftowanie skończyłam na takim etapie:
Kiedy bałwanek odpoczywał w pudełku, ja z zapałem zabrałam się za bombki, do których hafciki rosły w mgnieniu oka:
Po wyhaftowaniu wzorków zabrałam się za naklejanie ich na styropianowe bombki i już miałam ozdabiać je cekinami, kiedy zorientowałam się, że nie mam szpilek...no i zonk...znów trzeba zamówić i poczekać. Bombki powędrowały więc do pudełka razem z bałwankiem.
Pomyślałam sobie nie będę zaczynać nic innego tylko spokojnie poczekam na wszystkie materiały. Słowa jednak nie dotrzymałam, bo okazało się, że zostanę mamą chrzestną ślicznego maleńkiego Szymonka a chrzciny już 18 grudnia! Niewiele myśląc zabrałam się za przygotowania do metryczki :)
I na razie więcej nie pokażę :P Choć już coś widać :P
Takim oto sposobem mam 3 zaczęte hafty i żaden nie jest skończony, póki co gonię czas z metryczką ale powiedziałam sobie, że z bałwankiem i bombkami muszę zdążyć do świąt.
Trzymajcie kciuki, żeby się udało :)
Jak wiecie zaczęłam ostatnio haftować bałwanka i jak go zaczynałam myślałam sobie, że będzie to jedyny świąteczny akcent wyhaftowany na tegoroczne święta...
Jednak przeglądając wasze blogi, oczy z orbit mi wychodziły, te wszystkie cudeńka, zawieszki, bombki, świąteczne obrazki, ach no i zamarzyły mi się haftowane bombki :D Ich zapowiedź pokazałam w poprzednim poście.
Cóż było robić...bałwanek poszedł w odstawkę, bo i tak skończyły mi się nici i musiałam czekać aż przesyłka z zamówionymi niteczkami dotrze. Haftowanie skończyłam na takim etapie:
Kiedy bałwanek odpoczywał w pudełku, ja z zapałem zabrałam się za bombki, do których hafciki rosły w mgnieniu oka:
Po wyhaftowaniu wzorków zabrałam się za naklejanie ich na styropianowe bombki i już miałam ozdabiać je cekinami, kiedy zorientowałam się, że nie mam szpilek...no i zonk...znów trzeba zamówić i poczekać. Bombki powędrowały więc do pudełka razem z bałwankiem.
Pomyślałam sobie nie będę zaczynać nic innego tylko spokojnie poczekam na wszystkie materiały. Słowa jednak nie dotrzymałam, bo okazało się, że zostanę mamą chrzestną ślicznego maleńkiego Szymonka a chrzciny już 18 grudnia! Niewiele myśląc zabrałam się za przygotowania do metryczki :)
I na razie więcej nie pokażę :P Choć już coś widać :P
Takim oto sposobem mam 3 zaczęte hafty i żaden nie jest skończony, póki co gonię czas z metryczką ale powiedziałam sobie, że z bałwankiem i bombkami muszę zdążyć do świąt.
Trzymajcie kciuki, żeby się udało :)
Do następnego razu! :)
niedziela, 27 listopada 2016
Bałwankowe postępy
Witam cieplutko,
Szybciutko pokazuję mojego bałwanka, rośnie kolega, choć nieco opornie :P
Czarna kanwa faktycznie nie jest najmilsza jeśli chodzi o liczenie oczek, ale da się przeżyć, a efekt wydaje mi się fajniejszy niż na białej :)
Kontrast, o to właśnie mi chodziło.
A wy jakie macie doświadczenia z czarną kanwą, lubicie na niej haftować?
Szybciutko pokazuję mojego bałwanka, rośnie kolega, choć nieco opornie :P
Czarna kanwa faktycznie nie jest najmilsza jeśli chodzi o liczenie oczek, ale da się przeżyć, a efekt wydaje mi się fajniejszy niż na białej :)
Kontrast, o to właśnie mi chodziło.
A wy jakie macie doświadczenia z czarną kanwą, lubicie na niej haftować?
***
P.S. A jednak skusiłam się na własnoręczne ozdoby choinkowe, choć pewnie powstanie ich tak niewiele że na palcach jednej ręki będzie można zliczyć.
A to taka maleńka zapowiedź:
Buziaki, do następnego wpisu!
Subskrybuj:
Posty (Atom)





































